poniedziałek, 5 stycznia 2015

Black & White czyli tytuł jakich było już tysiące

Hej! Hej!

W tym roku nastrój świąteczny towarzyszył mi już od początku listopada. Prawdę mówiąc już w połowie października potajemnie wysłuchałam pierwszy raz "Last Christmas" ;) Nie mogłam się już doczekać świątecznego czasu, więc kiedy oficjalnie ze sklepowych półek wyniosły się znicze i wkroczyły mikołaje - byłam przygotowana i wystartowałam z dekoracjami jak opętana... dlatego pod koniec grudnia miałam już ich dość i nie mogłam się doczekać, aż zrealizują się nowe wizje! Na salonach zameldowało się klasyczne black&white.

Dziś oddałam choinkę do adopcji i mogłam zacząć szaleć :) 

Na kanapie pojawiła się czarna, poduszkowa królowa oraz mój świąteczny prezent - pasiasty kocyk. 





Jest też żywa, czarna poducha, której nie da się zrobić nierozmazanego zdjęcia!


Na stół uszyłam czarny bieżnik i dołożyłam naturalne podkładki.


Upolowana na poświątecznej wyprzedaży wiewióra wyżera nam cukierki.


No i jeszcze lampa za 19,90! Najchętniej zrobiłabym z tej jej podstawy taboret, ale mógłby nie wytrzymać żadnego ciężaru. 


Planuję jeszcze powiesić porzucone letnią porą beżowe zasłonki, powymieniać napisy i obrazki w ramkach i marzy mi się taka sztuczna, biała skóra na kanapę... 

Jutro czeka mnie ciężki dzień. Pierwszy w pracy po niemal dwutygodniowym urlopie. Zawsze strasznie mnie to stresuje i najchętniej zakopałabym się pod kołdrą na zawsze. Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, że wstałam dziś o tak nieprzyzwoitej porze, że jeszcze długo spać nie pójdę! Oby tylko jakoś przeżyć te 8 godzin i znów być w domu :)


pa pa choinko!



Pozdrawiam!
Magda

3 komentarze:

  1. Ładnie u ciebie :) No i masz moją ulubioną kanapę, której Ci mega zazdroszczę (miałam zakupić taką samą do nas ale niestety moje marzenia legły w gruzach po wymierzeniu ściany w salonie)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna ta lampka :-) pięknie tam u Ciebie ! ja bym jeszcze stół pomalowała na biało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że ten stół "za mną chodzi" i koniecznie muszę go przemalować, ale skubaniec ma strasznie dużo zakamarków (przez to, że się rozkłada) więc musiałabym go rozebrać na czynniki pierwsze i dopiero. Poczekam chyba na wiosnę i wtedy wyjadę z nim i tym całym malowanie na balkon :) Ale dziękuję, bo utwierdziłaś mnie w tym, że muszę to zrobić! :)

      Usuń